Wysłannicy duszy

Myśleliście kiedyś o tym, że osoby pojawiające się w naszym życiu mają przekazać nam jakąś wiadomość? Myśleliście o tym, że wredna i niesprawiedliwa Pani Kowalska z pracy, której nie możemy znieść ma nam uzmysłowić co jeszcze jest w nas do przepracowania? Jakie rany są jeszcze w nas żywe?

Nie raz ubolewałam nad faktem, że nie mam wokół siebie życzliwych ludzi. Ubolewałam, że nie są dla mnie mili, wiecznie przyglądałam się z żalem na paczki, do których nie należałam. Rozumiem dzisiaj, że to miało mi pokazać jak bardzo żywa była we mnie rana odrzucenia. Jak bardzo byłam dla siebie niemiła, nieżyczliwa, jak sama siebie odrzucałam i nie byłam „w swojej paczce”. Dzisiaj widzę, że ludzie nie są albo dobrzy albo źli. Ludzie są tacy jakim ich w danym momencie potrzebujemy. To my własną energią wywołujemy w nich określone zachowanie. Może wydawać się to niezrozumiałe, możemy się wkurzać, że ciągle wywala nam tylko te złe rzeczy, ciągle tylko spotykamy wrednych ludzi. Wierzę, że to przejściowe. Nasza dusza w pierwszej kolejności pragnie się oczyścić. Ja to w swojej głowie porównuje do deszczu, gdy spada – to najpierw na ulicach robi się błoto, dopiero później następuje obmycie ulic. Z nami jest tak samo. To wszystko to jest wiadomość, drogowskaz by spojrzeć w to, przeprocesować, oczyścić, wzrosnąć. Nie chodzi o to, że swoją facjatą wszystkich wkurzamy, chodzi o to, że nasza dusza chce nam powiedzieć : „Ej, popatrz tutaj coś jeszcze Ci zostało”. Może to robić nie tylko za pomocą ludzi. Może to robić za pomocą muzyki, sztuki, symboli, znaków, snów, zapachów i wiele wiele innych – tak jak u mnie np. z dzięciołem przed wczoraj. Dusza dała mi znak – nie poddawaj się! – a ja tego wtedy bardzo potrzebowałam, bo traciłam pewność siebie i za bardzo ulegałam rozpraszaczom życiowym. Takie znaki rozpoznamy zawsze odczuwając: powtarzalność, wzburzone emocje, poruszenie. Jeżeli coś Cię mocno porusza, to znaczy że pobudza jakąś stłumioną emocję i trzeba w nią zajrzeć. W zależności od tego na jakim etapie życia jesteśmy, co przerabiamy obecnie w swoim życiu, te symbole będą znaczyły dla nas różne rzeczy. Dusza nigdy nie wystawia nas na coś czemu byśmy nie podołali lub czego nie moglibyśmy pojąć. To jest dopasowane w całości do nas, to ma sprawić, że wzrośniemy. Ja zawierzam w ten proces i wiem, że jedyną osobą, która odpowie mi na pytanie „czemu to pojawiło się w moim życiu i czemu ma służyć”- jestem ja sama. Dlatego siadam ze sobą i czuję. Poświęcam temu czas. Wczoraj przeanalizowałam swoje dotychczasowe trudne znajomości. To nic, że od niektórych minęło dobrych parę lat. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wierzę, że wczoraj po prostu byłam na to gotowa. Na spokojnie pomyślałam, co one miały mi uświadomić. Zauważyłam też, że osoby pojawiające się teraz w moim życiu mają podobną charakterystykę. Pomyślałam o ich wspólnym mianowniku, poczułam co mnie w ich zachowaniu najbardziej wkurza, boli, porusza. Każda emocja była akceptowana. I znalazłam, poczułam co muszę jeszcze uleczyć. Wiem co robić.

Odczytałam wiadomość. Pragnę otwierać się coraz bardziej na kontakt z samą sobą, wierzę że to nieskończony cudowny proces. Wyraźnie czuję, jak mnie to uzdrawia. Jak dodaje skrzydeł. Za każdym razem gdy odpuszczam kontrolę nad „przyszłością” i wchodzę w teraźniejszość, gdy zawierzam i zaczynam słuchać swojej duszy – ona otula mnie i prowadzi. Ona zawsze chciała dla mnie jak najlepiej, a dzisiaj to widzę. Jestem jej bardzo wdzięczna tak jak i osobom, które te wiadomości dla mnie niosły. Zabieram się za raporty systematyczne. Życzę wszystkim dobrego dnia! 🙏

%d blogerów lubi to: