Pomocy

Photo by Pixabay on Pexels.com

Nie chowaj się. Wyjdź do mnie. Nie bój się. A może powinnam powiedzieć: bój się do woli. Czuję od rana, że coś ze mnie wychodzi. Siadam do procesowania, najszybciej jak mogę. Dzień był intensywny, musiałam dzielić uwagę na pracę i na moje WD. Ale teraz jestem. Cała dla Ciebie. Biegłam do domu najszybciej jak mogłam. Wyszłam równo o czasie. Jesteś najważniejsza, pamiętasz? Czuję, że chowasz coś głęboko i doceniam, że chcesz mnie tam wpuścić, że próbujesz od rana. O to nam chodziło. Pamiętasz czego chcemy? W końcu przestać uciekać. Postawić na siebie. Zasługujemy na uzdrowienie siebie w pełni. Zrelaksuj się. A ja wytężam słuch. Cała uwaga na Ciebie.

Chwila medytacji. Nie trwa długo zanim emocje stają się jasno wyczuwalne.

Porzucenie. Bezsilność. Desperacja. To czuję, gdy wsłuchuje się dzisiaj w moją biedną małą. Gdzie jesteś? Gdzie jesteś i co wywołuje w Tobie te emocje? Czy to Mama swoim wybuchem znowu Cię przestraszyła? Może to Tata, który znów świadomie unika Twojego spojrzenia. Nie to nie to. Jest tak ciężko. Tak bardzo czuję Twój smutek. Teraz już kompletnie zalewam się łzami. Nadal nie wiem dokładnie, gdzie jesteśmy, więc skupiam się całkowicie na emocjach, które czuje. Czuje się ogromnie porzucona. Tak kurewsko pomijana. Widzę to. Widzę już, gdzie jesteśmy. Nie będzie łatwo, ale jestem zdeterminowana. Wróciłam do delikatnej sprawy, do poczucia kompletnej desperacji, mam 6 lat. Jest to dla mnie moment, w którym czułam się tak odrzucona przez wszystkich, że desperacko chciałam przynależeć gdziekolwiek. Tak bardzo, zależało mi na tym, że poczułam się nawet ważna i wyjątkowa, gdy zostałam wybrana przez osobę z rodziny do naszych „schadzek” w łazience. Moja wtedy 11 letnia kuzynka padła ofiarą pedofila. Wtargnął do szkoły, ona akurat była w łazience, przyparł ją do ściany, zdążył ją obmacać zanim nauczyciel wpadł do kabiny. Przeżyła ona okropną traumę, w wyniku której do dzisiaj ma problemy osobowościowe i lękowo jąka się przy mówieniu. Niestety, po tym ataku na nią 3 razy odwzorowała ten schemat z łazienki na mnie. Czytałam o tym dużo jako dorosła i przerabiałam tą sytuację z psychologami. Wiem, że molestowane dzieci pozostawione bez wsparcia specjalisty często zaczynają odwzorowywać to co ich spotkało na kimś innym. Robią to nie z potrzeb seksualnych a z potrzeby napiętnowania kogoś w podobny sposób do swojego, czują się wtedy mniej samotni. Nie było w tym żadnych uniesień seksualnych, jedynie tępo odgrywana rola. Po ok. miesiącu od zdarzenia z pedofilem, jej rodzice przyłapując ją na okaleczaniu się stwierdzili, że chyba warto byłoby jej pomóc i wysłali ją do terapeuty. Od tamtego momentu więcej tego nie robiła. Wróciłyśmy do „normalnego” życia, każda w swojej rodzinnej traumie. Do dzisiaj mamy ze sobą kontakt, jesteśmy sobie bardzo serdeczne i nie ma między nami urazy. Moja kuzynka nie była pedofilką ani zboczeńcem. Ja jej tak nie postrzegam. Była ofiarą, skrzywdzonym dzieckiem pozostawionym bez pomocy. Nie mam do niej dzisiaj żalu. Nie czuję niczego poza współczuciem, gdy o niej myślę. Pozwoliłam sobie swego czasu przeżyć to i uznać swoją krzywdę, nie jest to dziś moja stłumiona emocja. 

Pozostaje pytanie skąd to dzisiejsze rozedrganie od rana. Czemu przywiodłaś mnie do tej sytuacji? Po chwili medytacji, poczułam na nowo całe wkurwienie. Zrozumiałam, że traktowałam tą sytuację zbyt płytko. Jako dorosła pracując z psychologiem skupiłam się jedynie na ranie seksualnej i wybaczeniu oprawcy, a przecież taka sytuacja miała w sobie tak wiele innych zaniedbań. Teraz dokładnie czuję na co jestem wściekła. Dokładnie to czułam na samym początku procesu. Jestem wściekła, ponieważ ciągle byłam zaniedbywana, pomijana. Musiałam dorosnąć, żeby sama sobie udzielić pomocy. Jako dziecko zdana byłam na pastwę losu. Musiałam sama dźwigać ciężar, który był wielokrotnie większy ode mnie. Do tego stopnia rodzice mieli klapki na oczach, że nie zauważyli, że ich dziecko jest molestowane w ich domu. Mieli tak głowę zaprzątniętą swoimi problemami, że zbagatelizowali wszystko co do nich na ten temat mówiłam. W końcu przestałam – wywnioskowałam, że to nie ważne, że ja jestem nie ważna. Łzy wściekłe napływają mi do oczu. I to mnie kurwa boli, jestem wkurwiona na tych wszystkich pierdolonych dorosłych, którzy mnie zawiedli. Przed komunią napisałam o tym wszystkim na liście swoich grzechów głównych. Dałam rodzicom do przeczytania. Spojrzeli na sekundę na kartkę i bez czytania jej powiedzieli: super, kochanie. No zajebiście. Tak było praktycznie zawsze. Wyjebka i pochwała bez wyrazu albo awantura. Potem przeczytałam to księdzu na spowiedzi. Kazał odmówić zdrowaśki. Serio? Pieprze ich i tego księdza. Tak bardzo mnie to wszystko złamało. Tak bardzo nie wierzyłam, że na świecie istnieje jakieś dobro, jakaś sprawiedliwość. Co to biedne dziecko dostało na start swojego życia. Na to jestem wściekła. Na to wyjebanie wszystkich. Na to pierdolone życie na pokaz. Rodzice ze swoją depresją ledwo wstawali rano z łóżka, starali się jak mogli – wiem – ale dla dziecka to jest jakiś jebany horror. Oni nie mieli relacji ze samym sobą – ja się czułam jakbym żyła z jakimiś zombie. Zero kontaktu. Nie szło nic zrobić, o niczym fajnym pogadać, pobawić się – nic! Zero relacji. Czysta pozerka, a za zamkniętymi drzwiami cmentarzysko. Małym kosztem szło ich tak zmanipulować, że chcąc mieć święto spokój w nic nie wnikali. Nic ich nie interesowało. Przegapili nawet to, że nie chodziłam przez prawie cały rok do szkoły. Skąd mieli wiedzieć jak nie chodzili na wywiadówki. Szkoła też nie reagowała, dopóki nie przyszedł koniec roku. Dostali łapówkę i problem z głowy. Ja się czułam jakbym żyła w jakiejś fikcji. I nie, nie ta moja biedna kuzynka była winna. Ale Ci jej nieodpowiedzialni rodzice, równie złamani jak moi – po takiej akcji z pedofilem zwlekali, czekali nie wiem na co by zabrać swoją córkę do psychologa. Może bali się, że mała opowie o alkoholu i awanturach w domu? I tak jak moja szkoła miała mnie gdzieś, u niej też nikt nie zainterweniował, żaden szkolny pedagog nie kiwnął w jej stronę palcem. Nikt tam kurwa nie był emocjonalnie gotowy na dzieci. I dlatego wcale nie jestem na nią zła. Wręcz ją rozumiem. Też cierpiałam codziennie jak ona. Do tego stopnia, że jak miałyśmy swój mały „sekret” to czułam, że w ogóle istnieje, że w końcu ktoś mnie widzi. Przykre to bardzo, że jako dziecko byłam, aż tak zdesperowana. To nie jest normalne, to nie jest zdrowe. Pokazuje to tylko jak bardzo osoby zranione, żyjące w traumie są narażone na przemoc. Żyjąc w takim toksycznym otoczeniu człowiek/dziecko/ktokolwiek nie ma sił, staje się bezbronny. Jest mi ogromnie żal mojej małej dziewczynki. Jest mi ogromnie żal tej mojej małej kuzynki. Serce pęka mi jak widzę, że do dzisiaj żyje ona głęboko zamknięta w sobie, cała w toksycznym wstydzie. Do dzisiaj, gdy ją widzę, szczerze przytulam ją i mówię, że ją kocham. Wiem, jak bardzo tego potrzebuje. 

Dzisiaj poczułam kompletnie inną, nową stronę tej całej sytuacji, która dotknęła mnie w dzieciństwie. Żal, złość, bezsilność dopadła mnie bardzo mocno. Potrzebowałam tego. Musiałam wylać to wszystko z powrotem, wykrzyczeć złość, wypłakać żal – żeby zabrać siebie daleko z tamtego miejsca. Moje WD poczuło się dzisiaj zaopiekowane, dałam mu całą miłość i troskę – najlepiej i najczulej jak potrafiłam. Wytłumaczyłam wszystko. Czułam od pewnego czasu, że coś jest we mnie mocno ukryte i boi się pokazać. Kontynuując swoją drogę, okazywałam sobie wsparcie i miłość. Dzisiaj, zaowocowało to ważną wiadomością. Uwolniłam dzisiaj coś bardzo potężnego. Czuję niesamowitą ulgę. Jestem wdzięczna za zaufanie jakim obdarza mnie moje WD. Kocham moją małą dziewczynkę i codziennie na nowo zakochuje się w jej odwadze, sile, bezinteresowności. Ta dziewczynka ma cudowne dobre serce. Ja mam cudowne dobre serce. Jestem bardzo wdzięczna za to kim dzisiaj jestem, za relacje z nią. Jesteśmy jednością. Jesteśmy miłością. 

MK.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: