6 miesięcy

Odzyskałam swoje życie. Zdecydowanie. Nigdy nie czułam się tak jak teraz. Nigdy nie byłam tak świadoma. Tak obecna. Za mną cudowne dni, tygodnie, miesiące. Przede mną cudowne dni, tygodnie, miesiące, lata, wcielenia. Cieszę się życiem tak bardzo, że nie mam już ochoty nigdzie uciekać. Tak mi dobrze w moim domku, ogrodzie, okolicy. Odkrywam te miejsca na nowo. Pływam kajakiem po jeziorze, bez planu, ciesząc się przyrodą – wpływam do zatoczek, gdzie medytuję wśród pięknej natury podziwiając kwitnące lilie wodne. Spaceruję po lasach. Leżę w ogrodzie z M. na leżaku i podziwiam niebo. Wszystko niby zawsze było dla mnie dostępne na wyciągnięcie ręki, lecz to ja nigdy nie byłam na to otwarta. Teraz widzę jak bardzo zamknięta na wszystkie wysokie wibracje byłam. Praktycznie ostatnie 4 lata spędziłam na rogu kanapy, w jedynym pokoju do którego nie wpada w naszym domu światło. Nigdzie nie miałam ochoty się ruszać. Zawsze musiałabym zabrać ze sobą głowę, a ona psuła mi każdą zabawę. Nie dbałam o dom, o ogród, nie korzystałam z otoczenia jezior i lasów wokół mnie. Byłam tak zblokowana, że nie potrafiłam cieszyć się i radować tym co piękne. Jedynie praca – dom – kanapa. To już 6 miesięcy odkąd zaczęłam się przebudzać. To już 6 miesięcy bez autodestrukcji, od ostatniej myśli samobójczej. 6 miesięcy jak nie palę. Jak uśmiecham się, smucę i gniewam świadomie. To już 6 miesięcy jak patrzę i widzę. Jak potrafię zauważyć mruczenie mojego kota i uśmiech w oczach mojego psa. Jak tańczę nawet gdy nie gra żadna muzyka. To już tyle czasu jak czuję w sobie miłość i potrafię nią obdarzać. Jak analizuje bez oceniania. Jak dbam o dom z miłością i wdzięcznością, jak czuję się jego częścią. To już tyle dni jak dbam o zioła, kwiaty i krzewy w ogrodzie i jak w nim medytuję. To już 6 miesięcy mojego nowego życia. Dni wypełniają się moją obecnością, krokiem, słowem, czynem. Ja wypełniam to wszystko swoim światłem, nadaję temu życie. Nie lęk czy schemat mną kieruje lecz moja świadoma świetlna istota. Jam. Jeżeli coś zaczyna mnie uwierać, świetnie – jest robota do zrobienia – szybkie rozeznanie swoich systemów obronnych, dopasowanie ich do tego co mnie obecnie dotyka i odpowiednia reakcja. Uwaga, wybór, sprawczość. Nawet jeżeli praca z systemem obronnym i dojście do tej rany pod spodem trwa długo – ja nie zniechęcam się, jestem dla każdej cząstki siebie na 100%. Nie odpuszczam, stawiam na siebie. Pozwalam sobie na wyrażanie tego, daje sobie przestrzeń. Honoruje każdą emocję, każdą wiadomość. Okazuje sobie miłość i troskę. Mam kontrolę i jednocześnie potrafię ją odpuszczać. Dbam o siebie, o swój komfort psychiczny, o higienę ciała i umysłu. Codziennie poświęcam czas i okazuje miłość mojej wewnętrznej dziewczynce. Pielęgnuje relacje z nią. Jestem jej opiekunem.  Wiem jak działam. Wiem jak działać. Swoje myśli biorę pod lupę, mam odwagę je kwestionować. To jest kod, a ja stałam się hakerem. Moje emocje traktuje jak wiadomości, przepustkę do uleczenia. Potrafię rozpoznać, które z nich są stłumione dawne, a które dzisiejsze adekwatne. Nauczyłam się dzięki pracy z WD tak wiele o sobie. Kurs na który uczęszczam jest niesamowity. Przeżywam procesy, które tam robimy bardzo intensywnie, wszystko trafia idealnie do mnie – perfekcyjnie do tych części mnie, które najbardziej tego potrzebują. Jestem bardzo szczęśliwa, że jestem tego częścią. Jestem bardzo szczęśliwa, że jestem. Tak bardzo chce w końcu żyć ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: