Jaka praca taka płaca

Coraz częściej widzę jak moi dawni oprawcy gotują się w swoim własnym sosie. Nie podsycam już ich swoją energią. Odkąd powiedziałam zdecydowanie stop ludziom żerującym na mojej wrażliwości – patrzę nową perspektywą. Wychodząc z roli ofiary, nabrałam dystansu, który umożliwia mi chłodne spojrzenie na wszystko jakby z boku. Zeszłam gdzieś na bok z tej ich sceny i wyszłam poza ten teatrzyk. Patrząc na nich dzisiaj widzę ich krzywdy. Patrząc na ich zachowania widzę prawdziwe tęsknoty i pragnienia. Cała ta praca nad sobą paradoksalnie dostarczyła mi pokłady empatii dla innych. Staram się jednak być czujna. Wiele ran w sobie jeszcze noszę i na tym mam obowiązek w pierwszej kolejności się skupić. Wczoraj napisałam do siebie list.

Potrzebowałam pocieszyć swoje WD w związku z moimi rozterkami na temat pracy. Zapewnić moją małą, że ta tematyka nie zmieni niczego między nami. Niczego nie osłabi. Przeświadczenia o pracy jako niewolnictwie, złu koniecznym, przykrym obowiązku była mi wpajana od dziecka. Mama wracała zapłakana z pracy, nie cierpiała jej. Tata chodził cały blady i nieobecny, jak biznes mu nie wychodził albo w ogóle go nie było ponieważ musiał wyjechać za granicę za pracą. To z pracą kojarzyli mi się komornicy walący do drzwi, to z pracą kojarzyły mi się wszystkie wyrzeczenia zabawek czy słodyczy, na które nie było nas stać. Praca w moich dziecięcych oczach zabrała mi rodziców, zabrała mi poczucie bezpieczeństwa. Wieczny tekst „Nie zawracaj mi głowy, jestem po bardzo ciężkim dniu w pracy” – a w weekend „Nie zawracaj mi głowy, odpoczywam po bardzo ciężkim tygodniu pracy”. Praca w moich oczach była czymś strasznym. Nieuniknionym krzyżem, który przyjdzie mi nieść na plecach aż upadnę. Rodzice do dzisiaj tkwią w swoich schematach. Tata nadal jest lekkomyślny, często zmienia pracę i kasa kompletnie się go nie trzyma – a Mama cały czas pracuje już 20 lat w tym samym miejscu – oboje skrajnie niezadowoleni z tego jak ich życie wygląda. Ja nie chcę tego kontynuować. Dlatego teraz to przerabiam. Wcale się sobie nie dziwię. Moja mała miała przed oczami okropny przykład skrajności. Każda odpowiedzialność kojarzy jej się z niezadowoloną Mamą, a każde szaleństwo z lekkomyślnym Tatą. Rozumiem i całkowicie uznaję ten strach. Ja jej pragnę dać to poczucie bezpieczeństwa. Zdjąć ją z tej emocjonalnej karuzeli, w której na żadnym poziomie, na żadnej wysokości nie bawi się dobrze. Pokazać, że można inaczej. Znaleźć w tym wszystkim równowagę, złoty środek. Balans. Do tego uleczenia potrzebuje czasu, aktywnej obecności. Dlatego nie szczędzę czasu by usiąść ze sobą w ciężkim momencie w pracy by upewnić się czy z moją WD jest wszystko w porządku. Zazwyczaj nie jest. Gdy w pracy coś się dzieje – ona momentalnie jest przerażona. Boi się, że znowu zostanie sama, że w złości zapomnę o niej i rzucę się w wir pracy bądź będę planowała wielkie odejście z firmy. A ja to rozumiem, uznaję że ma do tego święte prawo. I ja jej w tym lęku nie zostawię. Bo ja tak rozumiem świadome bycie przy swoim WD. Nie chce pojawiać się na 5 min wieczorem i obiecywać wsparcie. Ja to chce okazać w momencie zapotrzebowania. Żeby to zrobić trzeba to dziecko dobrze poznać. Tak jak w życiu prawdziwym, czasem wymaga to bycia na krok przed nim. Taka jest rola opiekuna.

Dlatego wczoraj zapewniałam po raz kolejny swoją WD o tym, że zawszę będę. Przytulałam, wysłuchałam lęków. Były one dla mnie jak najbardziej adekwatne do tego co przeżyła. Zapewniłam ją, że nie ma wpływu na naszą relację to czy w pracy poszło mi dobrze czy miałam jakieś trudniejsze sytuacje. Nie wpływają na to też moje przemyślenia nt. mojego powołania. Wszystko na spokojnie z czułością tłumaczyłam. Wiem, że to jest duża blokada. Chcę to przepracować, żeby moja wewnętrzna dziewczynka w końcu przestała się bać marzyć. Ja chcę z nią odkrywać swoje powołanie, chce tego dla każdej cząstki siebie. Nie będę gwałtowna, nie będę nic przyspieszać, ani robić coś na siłę. Nie zrobię nic wbrew. Jestem tu i zadbam o to by cała moja istota czuła się bezpiecznie i komfortowo.

MK 💛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: