Słonik na szczęście?

„Co za dzień” – pomyślałam siadając do biurka. Znowu wszystko pod górkę, ludziom wokół odbija palma zupełnie jakby wszechświat za ich pomocą wystawiał moją przemianę na próbę. Wcześniej na pewno zapaliłabym dymka, uwielbiałam palić. Kochałam postawę, w której nonszalancko wymachując papierosem całą sobą mówiłam : nie zbliżaj się, gryzę! To był taki czas dla mnie, to była jakaś konkretna postawa, za którą łatwo było się schować. Dzisiaj z troską patrzę na to, że potrzebowałam papierosa jako pretekstu by znaleźć dla siebie chwilę, by odetchnąć głębiej. Jak tak pomyślę, to ja strasznie żyłam w poczuciu, że na wszystko muszę mieć wytłumaczenie, jakiś dobry powód. Pełna gotowość w razie konieczności usprawiedliwiania się, byle się udało gotowa byłam nawet kłamać. Nie mrugnęłam nawet okiem. Kupiłam bluzkę bo była na wyprzedaży (kit jak nic). Wyszłam wcześniej z pracy bo idę do lekarza (bullshit idę do fryzjera). Tylko pytanie „na co to wszystko?” po jakie licho to robiłam? Mnie nawet w dorosłym życiu nikt o takie rzeczy nie pytał, nikt mnie nie rozliczał. A i tak marnowałam czas i energię na przygotowywanie tych bzdurnych planów w głowie. Chociaż chwila. Ktoś mnie jednak rozliczał. Ja sama, i to surowo.

Kochani, nie żartuję, ja żyłam w notorycznym stresie, w terrorze pod dyktaturą mojego fałszywego JA. Przykłady wyżej o bluzce i fryzjerze podałam lekkie, ale prawda jest taka że praktycznie odmawiałam sobie prawa do życia. Fałszywe ja zbudowane było oczywiście z wszystkich traum, krzywdzących przekazów, zawodów, porażek, nieudanych ujęć na zdjęciach, wszystkich ciosów w twarz od mojej Mamy i każdego wyjazdu mojego Taty. Czuję, że wiele osób czytających to wie o czym mówię (dla Was szczególne uściski). Nie bez powodu usiadłam do laptopa gdy podczas tego przemyślenia przyszła do mnie pewna bardzo wartościowa wiadomość. Czytałam parę lat temu artykuł, bardzo smutny o tresurze zwierząt w zoo. Przedstawiona w nim była metodyka, cudownie dumni treserzy chwalili się jak to swoim super inteligentnym ludzkim umysłem górują nad głupim zwierzęciem, i potrafią skłonić je do posłuszeństwa i wykonywania określonych działań bez zadawania im fizycznej krzywdy. Treserzy byli ukazani jako Ci dobrzy rozważni opiekunowie, pilnujący ogólnego ładu i dobra ogółu. Pamiętam fragment o tresurze słoni. Słonie trafiają do niewoli jako malutkie dzieci. Trafiają tam w momencie gdy są naturalnie słabe, niewinne, nie znające świata. Treserzy właśnie wtedy, rozpoczynają tresurę, na metodzie tzw. czystej kartki w głowie. Do nogi małego słonia przywiązują linę, która uczepiona jest słupa wokół którego zwierzę może się poruszać. Na początku, normalnym jest, że stworzenie próbuje zerwać się z uwięzi, pragnie wyjść poza obszar, iść tam gdzie pragnie. Szarpie się więc, wyrywa, rani sobie nogę, naciąga mięśnie, dostaje negatywną komendę od tresera. Jest to dla niego nieprzyjemne doświadczenie, aczkolwiek próbuje jeszcze bezskutecznie wiele razy. Lina jest zbyt gruba, słup zbyt ciężki i zbyt głęboko wbity w ziemię. Zwierzę rozumie, że nie uda mu się uwolnić. W końcu – przestaje próbować. Poddaje się. Godzi się z niewygodną rzeczywistością. To jest wszystko co zna. Nie ma za czym tęsknić, nie wie do czego dążyć. Skupia się na zadaniach w życiu codziennym, na krótkoterminowych programach dnia typu „sztuczka-nagroda”. Szybka chwilowa przyjemność, jak smakołyk jest jego głównym bodźcem motywacyjnym. Słoń żyje tak przez wiele lat. Żyje głęboko nieszczęśliwy. Nigdy nie orientując się, że jest już na tyle duży, na tyle silny – by z łatwością zerwać się z uwięzi. Nie wie, że dzisiaj żadna lina, żaden słup nie jest w stanie go powstrzymać.

Kochani. Ilu dorosłych silnych nas żyje na uwięzi schematów z dzieciństwa. Ilu z Nas przestało już dawno zauważać tę linę, która nie pozwala ruszyć Nam się z miejsca. Jak bardzo zranieni jesteśmy. Pomyślcie, jak stare są te krzywdzące treści, które do dzisiaj są w nas żywe, które do dzisiaj słyszycie w Waszej głowie. Jak bardzo naturalne jest to, że się boimy, że nie znamy niczego innego. Żyjemy jak potrafimy, tak jak nas nauczono.

Dlatego niesamowitym darem, cudem – jest świadomość. Odzyskany wzrok pozwalający dojrzeć tą linę, to co nas rani. Odzyskany głos który mówi : NIE CHCĘ TEGO. Odzyskana sprawczość, która daje czynami świadectwo : Idę stąd, tu nie jest mi dobrze.
Jak bardzo potrzebujemy na nowo poczuć, że jesteśmy bezpieczni. Jak bardzo pragniemy posiadać w głowie nasze własne myśli, w sercu nasze własne uczucia. I jak bardzo mamy do tego prawo. Treserzy choć może w swoim mniemaniu pilnowali ładu, w moim mniemaniu zapomnieli, że pilnowali go tak jak to IM było wygodnie. Postrzegali ład swoją perspektywą, nie biorąc pod uwagę żadnej innej. I choć może nie doszli do tego przemocą fizyczną, to bez wątpienia dopuścili się złamania duszy. Słoń tak cudowne i majestatyczne zwierzę, pokazuje nam dzisiaj na przykładzie, że nawet najsilniejsza, największa istota potrzebuje dorastać w naturalnym środowisku. Naturalnym mam na myśli nieograniczającym, nietłamszącym, skoncentrowanym na istocie i jej wzroście, nie na schemacie, czy wyobrażeniu opiekuna. Każdy potrzebuje opieki, odpowiedniego wzorca, dopasowania, wsparcia. Niestety jeśli trafimy na opiekunów zamkniętych, bądź skrzywdzonych sami po prostu zamykamy się w sobie, próbując przetrwać. Nie bez powodu tresura rozpoczyna się za młodu. Zwierzę, które dorastałoby w naturalnym środowisku i trafiło do nich będąc dorosłym nie stłamszonym psychicznie i emocjonalnie osobnikiem, byłoby dla tych treserów nie do okiełznania. Idąc własną drogą słoń znaczącą przewyższyłby swojego opiekuna, ten zaś nie chciał do tego dopuścić. Wiedział, czuł że jeżeli odpowiednio wcześnie nie stłumi jego potencjału, wkrótce zostanie przerośnięty i na jaw wyjdzie jak słabym osobnikiem jest sam w swej istocie. Kolana uginałyby mu się na widok słonia, oczy nie odważyłyby się na kontakt wzrokowy. I taka właśnie jest energia katów – jest słaba, zależna od energii ofiary. Tak to działa zawsze, stłamszenie ma na celu kontrolę, nie dopuszczenie do wzrostu. Jest to spowodowane poczuciem zagrożenia, własnymi słabościami, kompleksami oprawcy. I tak długo to będzie trwać, tak długo ktoś jest naszym katem, jak długo my będziemy jego ofiarą. I często gdy życie się zmienia, okoliczności, środowisko – i gdy wydaje się, że koszmar sam się rozwiązał – my się załamujemy. Dzieje się tak dlatego, że całe te traumy nadal są w nas żywe. Odtwarzamy cały czas ten sam schemat, najzwyczajniej w świecie żyjemy tak jak nas nauczono. W głowie cały czas karmimy wewnętrznego krytyka swoją energią i masakrze nie widać końca. I ten wewnętrzny krytyk często pozostaje naszym ostatnim katem, takim najgorszym do grobowej deski. Ja jako dorosła kobieta, niezależna, mieszkająca w innym mieście, we własnym domu codziennie powtarzałam sobie w głowie jak okropną, paskudną osobą jestem. Powtarzałam to ponieważ to słyszałam od swojej mamy, przez kilkanaście lat. I chociaż byłam już od niej bardzo daleko. Nikt nie musiał nade mną stać, nikt nie musiał pilnować, nikt nie zwracał mi uwagi. Sama we własnej głowie powtarzałam sobie jej krzywdzące słowa, ponieważ nie znałam nic innego. Moja Mama, Babcia, prababcia i tak dalej robiły to samo, nawet nie wyjrzały zza obszar słupa i liny. Dlaczego ja więc miałabym się odważyć?

Kochani. Byłam przerażona całą tą zmianą. Ale gdy już raz to zobaczyłam, to nie potrafiłam się cofnąć. Żyć jak dawniej. Dzisiaj wiem kim jestem. Dzisiaj jestem wolna. Jestem wspaniała. Jestem silna. Jestem majestatyczna. Jestem dumna. Jestem światłem. Jestem miłością. Jestem siłą sprawczą. Jestem sobą.

Wy również możecie to zrobić. Wyrzućcie z głowy wewnętrznego krytyka i pokażcie mu swoją siłę. Dzisiaj jesteście silni i nie musicie się godzić na coś co Was rani. Idźcie w świat, żyjcie – no już, teraz, kochaj siebie! Nie ma czasu do stracenia❤️

Dużo miłości. MK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: