Oda do przeszłości

Kim byłabym bez swojej trudnej opowieści. Bez historii traumy, prawdopodobieństw porażki powstających w mojej głowie. Bez całej tej otoczki, naznaczenia nie swoimi doświadczeniami. Bez planów nałożonych przez moich rodziców na mnie, kar za niewywiązywanie się z nich. Bez nie swoich lęków, które przekładano mi na drobne barki. Jak bym się czuła gdyby nie przypięto mi łatki czarnej owcy, trudnego dziecka, chorego dziecka. Z czym bym walczyła lub do czego bym się dopasowywała.

Kim byłabym dzisiaj, gdyby rodzice oszczędziliby mi ciosów, gróźb, wyzwisk. Kim byłabym dzisiaj, gdybym była szczerze przytulana, otulana troską. Kim byłabym, gdyby moi opiekunowie patrzyli na mnie z miłością i wyrozumiałością.

Co mówiłabym, gdybym nie czuła potrzeby panicznego krzyku, wołania o pomoc. Co wkurzałoby mnie, gdybym nie miała w sobie ognia żalu i niesprawiedliwości za to co mnie spotkało. Co widziałyby dzisiaj moje oczy, gdyby w dzieciństwie nie napatrzyły się na ciągły płacz, kłótnie i zawody. Co odczuwałbym dzisiaj stojąc na rozdrożu ciężkich wyborów, gdybym w dzieciństwie usłyszała w trudnych momentach wsparcie zamiast nagan.

Co by było gdyby rodzice nie krzyczeli na mnie za to, że krzyczę – tylko zastanowili się dlaczego wszyscy krzyczymy. Jak czułabym się, gdybym nie musiała zasługiwać na miłość. Gdybym była kochana nie za coś, a bezwarunkowo. Jak spędzałabym wolny czas, co robiłabym dla przyjemności, relaksu gdybym nie była zajęta martwieniem się o każdy kolejny dzień. Po jakie książki bym sięgała, gdybym nie musiała ratować się w sekcji „samorozwój” od zbyt wczesnych lat.

Jakie filmy oglądałabym dla przyjemności, gdybym w fabule nie szukała historii podobnych do mojej. Do jakich postaci utożsamiałabym się w filmie czy w książce, gdybym nie wybierała za każdym razem tej zamkniętej w sobie, buntowniczej zranionej dziewczyny. O czym bym marzyła, jakie pragnienia bym w sobie miała, gdybym miała odwagę oddychać pełną piersią. Jaka muzyka leciałaby w moich słuchawkach, gdyby nie była to taka, która uderzała w ból i niezrozumienie.

O czym myślałabym siedząc w autobusie czy tramwaju, gdybym nie musiała skupiać się by wytrzeć łzę z oka szybciej niż wypłynie i ktoś zobaczy. Jak dużą wiedzę bym miała, gdyby rodzice interesowali się moją edukacją i tym czy chodzę do szkoły. Jak zdrowa bym dzisiaj była gdybym jako młoda dziewczynka nie wpadła w binge eating przeplatany z bulimią.

Jak kochałabym przez te wszystkie lata siebie, gdybym nie napatrzyła się na to jak moja matka patrzy na siebie w lustrze z nienawiścią. O ile czułabym się bezpieczniej, gdyby Tata był obok i coś powiedział. Jak czułabym się ważna, gdyby wychowywały mnie osoby dojrzałe emocjonalnie.

O czym rozmawiałabym z siostrą, gdyby wpuszczała mnie do pokoju. O czym rozmawiałabym z bratem gdyby wpuszczał mnie do pokoju. Jak troskliwa i czuła byłaby moja babcia od strony Mamy, gdyby potrafiła zdrowo kochać. Jak troskliwa i czuła byłaby Moja babcia od strony Taty, gdyby potrafiła zdrowo kochać. Jak szczerze kochałabym dziadka od strony Mamy, gdybym nie nasłuchała się o tym jak pije i bije babcie. Jak szczerze kochałabym dziadka od strony Taty, gdybym nie nasłuchała się o tym jak pije i bije babcie.

Jak rozluźniona bym była, gdybym w powietrzu nie wyczuwała zapachu zbliżającej się awantury. Jak piękna bym się czuła, gdyby moja piękna Mama nie wytykała sobie ciągle kolejnych mankamentów. Jak finansowo stabilna bym się czuła, gdybym nie była manipulowana pieniądzem od najmłodszych lat. Jak bardzo widziana bym się czuła, gdyby ktoś poświęciłby chwilę na to by MNIE zobaczyć.

Ciągle i ciągle wypływa ze mnie żal, smutek, ból. Mam świadomość, że tak to właśnie wygląda. Tak to wygląda, że zanim się odpuści. Musisz wiedzieć dokładnie co straciłeś. Zanim odczujesz ulgę, musisz dokładnie poczuć to co Ci ciążyło. Czuje nadal, tak bardzo, tak intensywnie. Pozwalam na to, z pełną troską, współczuciem. Otoczona samoopieką. Przejść tą żałobę. Żałobę za to co mi odebrano i już nigdy nie powróci. Nie odzyskam tamtych straconych lat. Nic nie jest w stanie wynagrodzić mi tego co się stało, ja również nie wymarzę tego ze swojej pamięci. Przez to muszę teraz wykonywać niesamowicie ciężką pracę, przeżywać to wszystko. Jestem przy sobie w tym ciężkim czasie. Przy sobie z tamtych lat, przy sobie dzisiaj. Dbam tak samo o to by uleczyć przeszłość jak i o to by nigdy więcej nie skrzywdzono mnie w taki lub żaden inny sposób.

Kochani to na tyle. MK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: