O mnie

Photo by Ruvim on Pexels.com

Przeszłam w życiu naprawdę sporo, a moja głowa i serce od niedawna mają możliwość za tym nadążyć. Szłam przez życie jakby nieobecna, odcięta od własnej osobowości. Dorastałam w otoczeniu bardzo połamanych dusz. Dusz, które w efekcie własnych doświadczeń, stały się toksyczne i nie potrafiły zdrowo kochać. Obwiniałam się za taki stan rzeczy, czułam się niewystarczająca, nie godna wszelkiej troski, miłości. Nie radziłam sobie z rzeczywistością i już jako dziecko tłumiłam w sobie emocje. Wiecznie goniłam za akceptacją, miłością – szukając jej praktycznie w każdej napotkanej osobie. Chciałam wypełnić pustkę, dlatego robiłam wszystko by każdego zadowolić. Każdego oprócz siebie. Gdy dorosłam, nie znałam siebie kompletnie, byłam mocno zagubiona, nie radziłam sobie z emocjami, na zewnątrz nosiłam maskę. W grudniu 2019 roku upadłam bez sił tak mocno, że wątpiłam czy jeszcze kiedyś się podniosę. Nie rozumiałam, czemu mimo tak usilnych prób bycia jak najlepszą, nadal nie byłam szczęśliwa. Dziwiłam się, że nie cieszyłam się ze swoich osiągnięć, że nie cieszyłam się z tych wszystkich wygód, na które tak ciężko pracowałam. Smutek, który znajdował się we mnie od dawna, pogłębił się tak bardzo, że na dobre zawładnęła mną depresja. Długo się zastanawiałam dlaczego tak się stało, próbowałam odnaleźć w tym wszystkim logikę. Niestety, prawda była daleka od logiki, leżała wręcz po przeciwnej stronie – w emocjach, uczuciach, które tak długo w sobie tłamsiłam. Natrafiłam na metodę pracy z wewnętrznym dzieckiem. Poczułam, że to jest to czego mi brakuje. Rozpoczęłam pracę z emocjami. Zrozumiałam dzięki temu, że nie cieszyłam się z życia, ponieważ wszystko co w życiu robiłam – robiłam dla kogoś, nigdy dla SIEBIE. Nie pozwalałam sobie czuć,mieć własnego zdania – zatracając ze sobą całkowity kontakt. Zapisywałam strony w nie swojej książce, w mojej było pusto dlatego też pustkę czułam. Gdy to zrozumiałam i zaczęłam przekierowywać swoje działania do wewnątrz – moje życie zmieniło się nie do poznania. Odkryłam swoje wewnętrzne dziecko, odkryłam potrzebę uleczenia dawnych traum, wyznaczenia granic, przerwania dawnych schematów, które nadal rządziły w moim życiu. Zaczęłam traktować siebie z miłością. Ten blog to dziennik opisujący moją drogę. To moja własna książka, którą zaczęłam zapisywać, moja własna historia. Moje narzędzie za pomocą którego umacniam siebie. Jest to często dla mnie wstęp do procesowania emocji. Będą pojawiać się tu moje wspomnienia, przemyślenia, brudne listy – wszystko to co we mnie żywe. To nie ma być ładne, bezbłędne. Nie będę nic poprawiać, cenzurować. To ma być prawdziwe, ma uzdrawiać i na tym się skupiam. Pseudonim Magda Kay przyszedł do mnie na samym początku tej drogi. Teraz traktuje je jako swoje drugie imię – imię mojego wyzwolonego JA. Pod tym pseudonimem tworzę, spełniam się w sieci.

Magda Kay 💛

%d blogerów lubi to: